Miło mi Cię powitać w moim małym świecie :)


Miło mi Cię powitać w moim małym świecie :) W mojej Krainie Szczęśliwości...


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rocznica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rocznica. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 lutego 2018

Luty - miesiąc Łatki :)

To był rok pełen zmian i przeżyć.
Taki mały piesek, a tyle musiał w swojej puchatej główce "przerobić".
Były chwile weselsze i smutniejsze, dobre i złe....
Jak to w życiu.
Wszystko jednak dobrze się skończyło i wciąż tworzymy zgraną paczkę - kolejny już rok.
Który ? CZWARTY z rzędu.
Wszystkiego dobrego i sto lat psiaczku nasz !

W telegraficznym skrócie wyglądało to mniej więcej tak, że były sesje zdjęciowe,
wiosenne, letnie - bo modelka musi pozować od czasu do czasu, aby nie wyjść z wprawy ;)
Były wyprawy górskie, długie spacery, wycieczki nad wodę, poszukiwania skarbów 
i zupełnie nowe znajomości - także z gwiazdami kina.
Ważne, by w miarę możliwości wszędzie być razem :)
  Miały miejsce chwile wytchnienia na łonie natury z dala od zgiełku miasta,
 ale też te najulubieńsze chwile - w łóżeczku, na materacu i na sofie z człowiekami...
Było okropne choróbsko i antybiotyki z rosołkiem, 
na szczęście po dwóch tygodniach psiak wrócił do sił, skory do zabawy i.....
wtedy zdarzyła się przeprowadzka na wieś, a co za tym idzie -
nieustanne pilnowanie domu przed obcymi i kotami, czyli psia praca na pełny etat.
Była próba znalezienia przyjaciółki, pomocnicy do tego "pełnego etatu na koty",
zakończona fatalnym niepowodzeniem, które wciąż tkwi cierniem w sercu -
bo to wszystko nie tak miało być... :(
Och ! 
Przedziwny to był rok, kto by to wszystko ogarnął i pojął?
Kto by za tym nadążył i zrozumiał co tu się właściwie wydarzyło ?
I czy to wszystko ma w ogóle jakieś znaczenie, 
skoro tyle spacerów jeszcze przed nami, skoro wciąż jesteśmy razem i jest nam tak dobrze ?
 I już standardowo sesja uwieczniająca nasz kolejny, wspólny rok :)
Łakotka chyba nic się nie zmienia, dalej urocza i bez zmarszczek hahahaha...
Pozdrawiamy serdecznie i ściskamy mocno!
Magda i Łata
...i jeszcze śmigło na koniec :)

wtorek, 7 lutego 2017

Kolejny Rok Razem :)

  Plan był ambitny. Sesja zimowa, w pięknej górskiej scenerii.
Łata w swojej pikowanej kurteczce, prószący śnieg, szczęśliwy ogon.
Słowem - wszystko (w głowie) zaplanowane.
Wiemy jednak doskonale jak to z planami bywa.
Dzisiaj się nie udało, ale mamy jeszcze kilka dni, może akurat pogoda dopisze?

Nie mogę jednak dzisiaj nie napisać kilku słów o tym co najważniejsze.
O tym, że to już 3 lata, kiedy się poznaliśmy.
Kiedy Łatka weszła do naszego domu i naszych serc.
3 lata odkąd świat nasz i tego małego psiaka wywrócił się do góry nogami.

07.02.2014 -
pamiętam jak dzisiaj, 
gdy pełni obaw jechaliśmy po to wystraszone psisko do Krakowa.
Kolejne miesiące walki o jej pełne wyzdrowienie i zaufanie. 

To była jedna z lepszych decyzji w życiu.
Dom bez psa był nijaki i pusty.
To ile radości potrafi każdego dnia wnieść do naszego życia to zwierzątko,
wiedza tylko miłośnicy czworonogów :)

A dzisiaj to taka nasza walentynkowa diablica.
Kochana.
Co my byśmy bez niej........













niedziela, 7 lutego 2016

Minęły dwa latka odkąd jest z nami Łatka :)


Historia to troszkę niecodzienna.
To nasze spotkanie, to trochę jakby przeznaczenie - choć wiem, że to mocne słowo.

Wiecie, że zarzekałam się, że nigdy, przenigdy nie założę sobie facebooka ???
A jednak ! Nawet mnie coś podkusiło. 
Znając siebie, obstawiam, że była to zwykła ciekawość ;)

Pewnego styczniowego poranka w 2014 roku założyłam konto.
Czemu ?
Może właśnie po to by Ją spotkać ?
By stała się częścią mojego.... naszego życia ?

Ale po kolei...

Dosłownie w kilka dni po założeniu konta pojawiło się zaproszenie
do wzięcia udziału w facebookowym wydarzeniu.
Podeszłam do tego bardzo sceptycznie.
Owo wydarzenie dotyczyło ratowania trzech suczek, które zostały odebrane właścicielowi
w trakcie interwencji OTOZ Animals.

Na początku - może bardziej z niewiedzy i nieumiejętności posługiwania się facebookiem,
kliknęłam - wezmę udział.
A przecież nawet nie wiedziałam, czy idą za tym jakieś konsekwencje....
Jak się chwilę później okazało - szły.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że konsekwencje będą takie kudłate !

Poniższe zdjęcia, to te które widniały w wydarzeniu:





Historia psiaków nie była wesoła.
Wszystkie po przejściach, szukały domu.

A ja już przecież od jakiegoś czasu myślałam o adoptowaniu czworonoga.
Byłam w tym celu nawet w pobliskim schronisku, co skończyło się moim załamaniem.

Wyjechałam stamtąd zdruzgotana i dałam sobie jeszcze czas.
To był czas na założenie facebooka i wzięcie udziału w tym 
- jakże ważnym dla nas - wydarzeniu ;)


Po rozmowie z Niebieskookim podjęliśmy decyzję.
Jednak pierwotnie nakręciliśmy się na karmelową Muszkę.
Tak bardzo przypominała Leosia.....
Ona jednak pierwsza znalazła dom.

Gdy poinformowałam o naszej decyzji, okazało się, że i Łatka ma już potencjalnych opiekunów..
Pomyślałam wtedy: "Trudno, ważne, że będzie miała swoją rodzinę".
Chwilę później telefon, że... jednak nie.
Łatka może być nasza ! Może trafić do naszego domu !
Szybkie potwierdzenie i kilka dni później jechaliśmy już po nią.
Cali w nerwach i emocjach :)

Tak oto psiczka trafiła do nas i z miejsca skradła nasze serca.
Wyleczona, nakarmiona, zaczynała nam coraz bardziej ufać, 
po paru dniach okazało się też, że umie szczekać i to jak !!!

Wciąż bała się ludzi, szczególnie po zmierzchu, 
ubranych na ciemno mężczyzn, rowerzystów i kilkuletnich dzieci.
Do dziś się ich boi i pewnie nie przestanie.

Ale ma też swoich Ludziów, których kocha i szaleje ze szczęścia na ich widok :)

Ma kilku psich przyjaciół.

Ma swoje miejsce w łóżku.

Ma swoją miseczkę (różową w kropki!).

Ma swoją piłeczkę (dziś nikt by nie uwierzył, że pierwsza, 
którą dostała leżała nieruszona, bo mała nie wiedziała do czego służy, wręcz się jej bała).

A w końcu ma nas, a my mamy Ją :)

Kochana, słodka, nasza Łakotka.
Potrafi pocieszyć, gdy jest nam źle,
rozbawić, rozczulić, rzadziej wkurzyć 
(bo nie wiem czy wiecie, ale z niej niezła diablica się zrobiła).

Nie wyobrażam sobie życia bez niej.
Bo bez niej było tak pusto.... Nie byłam nawet świadoma tego jak bardzo.
A teraz ?
Te oczy mądrze wpatrzone, ten śmigajacy ogon gdy wracam z pracy 
- nic nie jest w stanie go zastąpić.

Tylko ten czas... tak szybko umyka. To już dwa lata. 
Dzisiaj już w pełni świadomie mogę potwierdzić -
jest wyjątkowa, wspaniała, czyż nie ? :)



























Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...