Miło mi Cię powitać w moim małym świecie :)


Miło mi Cię powitać w moim małym świecie :) W mojej Krainie Szczęśliwości...


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shabby chic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shabby chic. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 grudnia 2018

Choinka w szarości, bieli i złocie :)

 W ubiegłym tygodniu, razem z mamą stworzyłyśmy taką naturalną,
bardzo prostą choinkę, w której nie ma żadnych jaskrawych kolorów.
Jest raczej monochromatyczna z złotymi akcentami.

Do jej wykonania posłużył stożek styropianowy osadzony na patyku
i oklejony szarym chrobotkiem, który znalazł się również w doniczce.
Bardzo delikatne gwiazdeczki, szyszki i bombeczki, w towarzystwie gwiazdek anyżu
tworzą raczej zimną, ale bardzo świąteczną i elegancką kompozycję.

 Koronka na szpulce, to akcent w moim stylu, 
który będzie przypominał obdarowanej osobie od kogo otrzymała prezent.
Jestem pewna, 
że pięknie wkomponuje się we wnętrze pełne drewna oraz naturalnego kamienia.

Uściski przesyłam i moc dobrej energii, bo tak się składa, że mamy środę !
A więc półmetek i... coraz bliżej Święta ! :) :)

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Choinka w stylu shabby chic :)

Witajcie Moi Drodzy !
Zrobiłam dla Was choinkę w lubianym przez wiele osób stylu shabby chic.
Drewnianą bazę pokryłam białą farbą kredową,
a brązowej użyłam do zrobienia wzorów na całej powierzchni – stempel gałązka.
Naturalne dodatki w postaci szyszek, gwiazd anyżu oraz wycinanka – poisencja
nadają świątecznego charakteru mojej pracy.
Z całego serca polecam Wam stempelki z napisami
– ja tym razem wybrałam "ho ho ho !"
Ale jest ich w ofercie Agaterii znacznie więcej !




Jak podoba Wam się taka jasna choinka z dodatkami w kolorze złota ?
Dobrego tygodnia !

poniedziałek, 3 września 2018

Przytulna jesień...

 Nie wyobrażam sobie nie mieć komody. 
No muszę sobie gdzieś te moje "pierdoły" układać i zmieniać raz na jakiś czas.
 Doskonale wiecie, że uwielbiam jesień, 
w związku z powyższym nie mogło zabraknąć jej w naszych wnętrzach.
Pokój dzienny oświetlają już lampki i świece,
a dynie rozgościły się na dobre w kilku kątach.


Za dnia jeszcze sporo światła i ciepłego słońca,
kolorowe liście na drzewach, spacery po lesie...
A wieczorem fajnie usiąść z kubkiem herbaty i włączyć jakiś dobry film,
albo poczytać książkę.
Taka jesień to mi pasuje :)


 A Was przekonuje taki plan na jesień, 
czy niekoniecznie i wyczekujecie już wiosny ?

Przesyłam uściski
Magda


piątek, 15 czerwca 2018

Prace ogrodowe i... czym jest szczęście :)

Ostatnio pisałam o odpoczynku i relaksie, a dzisiaj wprost przeciwnie.
Będę pisała o ogromnie pracy, której wymaga dom i ogród.
Pracy, której jak najbardziej się spodziewałam, a która mnie przerosła, 
przytłoczyła i nie pozwala na bycie szczęśliwą.
Nie spodziewałam się w tym miejscu tak wielu niefajnych "niespodzianek",
nie spodziewałam się, że w pewnym momencie powiem "nie mam już siły",
nie byłam świadoma, że chwasty rosną tak szybko, 
a efekty starań zginą w morzu rozpoczętych i niedokończonych prac.

Że tak wiele "jeszcze musimy..." i "dzisiaj trzeba...".
Czasem siedzę i ryczę. Nie, nie płaczę, ryczę...
Bo to walka z samą sobą.
Z kimś kto jest bardzo niecierpliwy i oczekuje natychmiastowych efektów.
Z kimś, kto przywykł do tego, że swoją świetlistą, uporządkowaną przestrzeń 
porządkuje w jedno popołudnie.
Z kimś, kto wszystko dotychczas miał poukładane i na swoim miejscu,
a dzisiaj żyje w totalnym chaosie.
Nie sądzę, że wszyscy tak mają, ale ja nie potrafię poukładać sobie wszystkiego w głowie 
i zaznać w spokoju, gdy wokół mnie panuje... bałagan.
Gdy największym marzeniem wciąż jest malowanie pozostałych pomieszczeń oraz
pojemna szafa na przedmioty z nierozpakowanych od ponad pół roku kartonów.
Najbardziej żal mi tej wiosny, która była taka wyjątkowa, taka piękna, ciepła i słoneczna.
Wyjątkowa przede wszystkim dlatego, że to pierwsza wiosna w tym domu.
A nie cieszy...
Nie cieszą te piękne kwiaty, ich zapach, trawka, która się zieleni, ptaki, 
które budzą mnie każdego ranka, wesoło biegające psiaki, którym tylko głowy odskakują.
Dostrzegam to wszystko, a jakże...ale...
Nic nie cieszy, a czy jak nic nie cieszy, to już bardzo źle ?
No bo przecież jeszcze dostrzegam.
Niebieskookiemu zazdroszczę tej radości, którą czerpie z małych rzeczy
(albo nawet całkiem sporych, bo właśnie kończy budować drewutnię
i młotek pod kolor koszulki sobie sprezentował).
Nie pomaga chodzenie na basen, spacery z psami, na siłę myślenie o tym co dobre,
a nawet herbata z cytryną.
Co tu zrobić by było tak jak rok temu?
Kiedy naprawdę czułam, że wszystko jest dobrze, kiedy byłam szczęśliwa...
Wszystko się zmieniło, wywróciło do góry nogami i chyba nieprędko
odzyskam to poczucie spokoju, harmonii i dobre samopoczucie.
 Moja wrodzona niecierpliwość nie ułatwia mi tego.
Mam nadzieję, że zdjęciami jednak ratuję się przed diagnozą "depresja",
bo przecież dostrzegam....

Dobrego weekendu Wam życzę, a sama planuję iść na basen,
utonąć w papierkach, posprzątać, poplewić, malować ściany,
iść z psami na długi spacer i ugotować coś dobrego.
Szkoda, że znów z połową nie zdążę, bo weekendy takie krótkie :(




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...