Miło mi Cię powitać w moim małym świecie :)


Miło mi Cię powitać w moim małym świecie :) W mojej Krainie Szczęśliwości...


piątek, 22 czerwca 2018

Recyklingowy przybornik na długopisy

Taki pojemniczek na długopisy może zrobić każdy,
bo wykonałam go na bazie rurki po papierze toaletowym :)

Podstawę stanowią kółeczka wycięte przy użyciu maszyny wycinająco-tłoczącej.
Wytłoczyłam też przy użyciu folderu do embossingu papier, którym okleiłam całość.

Wystarczy jeszcze kilka elementów, jak koronka
tasiemka, motylki, brokat i...
pojemnik gotowy !
Widzicie taki u siebie na biurku?
A może inne kolorki by Wam pasowały ? :)

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego weekendu.
Magda


środa, 20 czerwca 2018

Upominek dla męża :)

Każdy z nas o czymś marzy, jednak są takie pragnienia, które znaczą dla nas wyjątkowo dużo.
To marzenia naszych najbliższych.
Mój mąż – majsterkowicz – od dawna marzył o swojej niedużej przestrzeni,
pracowni, warsztacie – jak zwał, trak zwał.
Teraz, kiedy jej powstanie jest już tylko kwestią czasu, postanowiłam wykonać dla niego upominek.

Dzisiaj prezentuję Wam ścienną dekorację z motywującą sentencją,
a do kompletu, na największym heksagonie, powstanie jeszcze zegar
– utrzymany rzecz jasna w tej samej konwencji, z mnóstwem ciekawych,
hdf’owych dodatków w tym cyferek, które są już dostępne w sklepie.
W tej pracy wykorzystałam m.in. pasty strukturalne, maskę, farbę kredową i metaliczną,
gel medium, gazę i trrrrochę nowiutkich artistkowych dodatków:

wtorek, 19 czerwca 2018

Wakacyjny exploding box prosto z dżungli

Czas pożegnań wcale nie musi być smutny, 
co udowadnia ten exploding box.
W środku znajdziecie mnóstwo dobrych życzeń, wesołe kolory i kwiaty. 
Na zewnątrz bardzo wakacyjny nastrój zapewniają egzotyczne rośliny i flamingi, 
a wszystko to powstało z papierów 
z najnowszej kolekcji Let’s Flamingle oraz Little Girl.

Mam nadzieję, że dla obdarowanej będą to najdłuższe 
i najpiękniejsze wakacje w życiu jakie tylko zasłużona emerytura może podarować!



piątek, 15 czerwca 2018

Prace ogrodowe i... czym jest szczęście :)

Ostatnio pisałam o odpoczynku i relaksie, a dzisiaj wprost przeciwnie.
Będę pisała o ogromnie pracy, której wymaga dom i ogród.
Pracy, której jak najbardziej się spodziewałam, a która mnie przerosła, 
przytłoczyła i nie pozwala na bycie szczęśliwą.
Nie spodziewałam się w tym miejscu tak wielu niefajnych "niespodzianek",
nie spodziewałam się, że w pewnym momencie powiem "nie mam już siły",
nie byłam świadoma, że chwasty rosną tak szybko, 
a efekty starań zginą w morzu rozpoczętych i niedokończonych prac.

Że tak wiele "jeszcze musimy..." i "dzisiaj trzeba...".
Czasem siedzę i ryczę. Nie, nie płaczę, ryczę...
Bo to walka z samą sobą.
Z kimś kto jest bardzo niecierpliwy i oczekuje natychmiastowych efektów.
Z kimś, kto przywykł do tego, że swoją świetlistą, uporządkowaną przestrzeń 
porządkuje w jedno popołudnie.
Z kimś, kto wszystko dotychczas miał poukładane i na swoim miejscu,
a dzisiaj żyje w totalnym chaosie.
Nie sądzę, że wszyscy tak mają, ale ja nie potrafię poukładać sobie wszystkiego w głowie 
i zaznać w spokoju, gdy wokół mnie panuje... bałagan.
Gdy największym marzeniem wciąż jest malowanie pozostałych pomieszczeń oraz
pojemna szafa na przedmioty z nierozpakowanych od ponad pół roku kartonów.
Najbardziej żal mi tej wiosny, która była taka wyjątkowa, taka piękna, ciepła i słoneczna.
Wyjątkowa przede wszystkim dlatego, że to pierwsza wiosna w tym domu.
A nie cieszy...
Nie cieszą te piękne kwiaty, ich zapach, trawka, która się zieleni, ptaki, 
które budzą mnie każdego ranka, wesoło biegające psiaki, którym tylko głowy odskakują.
Dostrzegam to wszystko, a jakże...ale...
Nic nie cieszy, a czy jak nic nie cieszy, to już bardzo źle ?
No bo przecież jeszcze dostrzegam.
Niebieskookiemu zazdroszczę tej radości, którą czerpie z małych rzeczy
(albo nawet całkiem sporych, bo właśnie kończy budować drewutnię
i młotek pod kolor koszulki sobie sprezentował).
Nie pomaga chodzenie na basen, spacery z psami, na siłę myślenie o tym co dobre,
a nawet herbata z cytryną.
Co tu zrobić by było tak jak rok temu?
Kiedy naprawdę czułam, że wszystko jest dobrze, kiedy byłam szczęśliwa...
Wszystko się zmieniło, wywróciło do góry nogami i chyba nieprędko
odzyskam to poczucie spokoju, harmonii i dobre samopoczucie.
 Moja wrodzona niecierpliwość nie ułatwia mi tego.
Mam nadzieję, że zdjęciami jednak ratuję się przed diagnozą "depresja",
bo przecież dostrzegam....

Dobrego weekendu Wam życzę, a sama planuję iść na basen,
utonąć w papierkach, posprzątać, poplewić, malować ściany,
iść z psami na długi spacer i ugotować coś dobrego.
Szkoda, że znów z połową nie zdążę, bo weekendy takie krótkie :(




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...